„wyszukał pięć studiów. Jedno przedstawiało przekupniów na targu w chwili, gdy rozbierają kramy, drugie — długi ogonek przed kuchnią darmową, trzecie — trzech starców w zakładzie dla umysłowo chorych, czwarte — łódź rybacką z Scheveningen z podniesioną kotwicą, piąte Vincent narysował klęcząc w kałużach podczas gwałtownej burzy i deszczu.
— Czy są na sprzedaż — zapytał Weissenbruch. — Chciałbym je nabyć.
— Czy to znów jeden z pańskich głupich żartów, Weissenbruch
— Gdy idzie o malarstwo, nie żartuję nigdy. Studia są wspaniałe. Ile pan żąda
Yincent odparł
— Niech pan sam wyznaczy cenę. — Stał bez tchu, skamieniały z trwogi, że mogą to być jednak drwiny.
— Więc co pan sądzi o pięciu frankach za sztukę Razem dwadzieścia pięć franków.
Vincent spojrzał na niego szeroko otwartymi oczyma.
—To za dużo! Stryj Kor płacił połowę.
— W takim razie oszukał pana, mój drogi. Wszyscy kupcy lubią oszukiwać. Pewnego dnia te studia będą warte pięć tysięcy franków. A więc zgoda
— Czasem potrafi pan być aniołem, a czasem diabłem wcielonym, Weissenbruch!
— To dla rozmaitości, aby moi przyjaciele nie uważali mnie za nudnego.
Wyjął pugilares i wręczył Vincentowi dwadzieścia pięć franków.
— Tak, a teraz chodź pan ze mną do klubu. Mają tam grać farsę Offermansa. Potrzeba panu odmiany. Śmiech dobrze panu zrobi.“(8)