„Panna Eckhart chciała, być może, już dawno powiedzieć im, że istnieją przeżycia silniejsze, aniżeli potrafi znieść oko czy ucho. A ta muzyka była zbyt mocna dla Cassie Morrison. Wypływała z samego jądra burzliwego poranka — a burze poranne są szczególnie gwałtowne. Cassie cofnęła się w głąb salonu, odwrócona od fortepianu całym ciałem, jakby chciała odparować ciosy lewej ręki starej nauczycielki, z wzrokiem wbitym w matowy krążek u drzwiczek ogniotrwałej kasy. Zaczęła myśleć o przygodzie, jaka przytrafiła się kiedyś pannie Eckhart, to był jedyny sposób oderwania się od rzeczywistości.
Pewnego Wieczoru, gdzieś o dziewiątej gor dżinie, jakiś obłąkany Murzyn wyskoczył z krzaków okalających szkolne podwórko, rzucił się na pannę Eckhart, powalił ią na ziemię
i groził, że ją zabije. Zdarzyło się to wiele lat temu. Panna Eckhart wyszła wieczorem sama jedna na ulicę, ponieważ nikt jej nie ostrzegł, by tego nie robiła. Kiedy doktor Loomis wyleczył ją z szoku, ludzie zaczęli się zastanawiać, dlaczego panna Eckhart i jej matka nie wyniosą się z miasteczka. Wszyscy życzyli sobie, żeby panna Eckhart wyjechała, ponieważ wówczas spokojnie można by sobie zapomnieć o okropnym wypadku, jaki się jej przydarzył. To znaczy wszyscy z wyjątkiem panny Snowdie. Jednakże panna Eckhart pozostała w Morganie, jakby chciała powiedzieć, że nie wiadomo, co jest gorsze. (Nikt w grucie rzeczy nie miał pojęcia, skąd panna Eckhart się w ogóle .wzięła w Morganie). Ponieważ przybyła z dalekich stron, ludzie na ogół wybaczali jej różne rzeczy, mówiąc, że panna Eckhart po prostu ich nie rozumie; panna Perdita Mayo, która zajmowała się krawiectwem i robiła wszystkie wyprawy ślubne, twierdziła, że właśnie inność panny Eckhart spowodowała, iż obie z matką nie umarły po prostu ze wstydu; że owa inność jest tego przyczyną.“(7)
<<<< Dzieje się tak także
| wyszukał pięć studiów >>>>