voip |Ubrania piłkarskie |coaching
wydarzeniadlakobiet.info

„Dolina Radości
zy jest coś piękniejszego od starodrzewu jesienią Chyba tylko młody las zieloną wiosną. Albo rozłożyste konary dębów w pełni dojrzałego lata. I oczywiście srebrne świerki otulone białym śniegiem. Cały ten nadmiar urody otacza Gdańsk. Od Wojciechowego Wzgórza po Oksywską Kępę ciągnie się nadmorski bór.
Pośrodku lesistych wzgórz jest Dolina Radości. Tutaj raczkowałem. Łapałem zające, lepiłem bałwany, chodziłem na lekcje przyrody. Na majówki i wagary. A dziś, sam sobie nie wierząc, piszę w starej leśniczówce telewizyjny reportaż. Panta rhei, kochana młodzieży — rzekłby zapewne po grecku mój dawny nauczyciel. Zwłaszcza gdyby spostrzegł swego wnuka Jurka Augustyńskiego, operatora Gdańskiej Telewizji, jak filmuje pejzaż doliny. Lecz profesora już nie ma. Tylko przed Gimnazjum Macierzy Szkolnej widnieje mała uliczna tabliczka z imieniem Jana Augustyńskiego, przypominając, że w trudnych międzywojennych latach był dyrektorem tej uczelni i ostatnim bodaj w Gdańsku profesorem greki. Panta rhei. Gdańscy żacy, znani bimbomowcy, wraz z Cyrkiem Rodziny Afanasjew właśnie do Grecji popłynęli, aby nowym programem zadziwić stare Ateny.
Leśne ścieżki przybliżają odległe dzieje. Prowadzą z Doliny Radości do Doliny Jaśkowej, a stamtąd znów do Doliny Królewskiej i Oliwskich Polanek. Wiodą na miejsce wielkich łowów, gdzie Władysław Łokietek własną ręką ubił niedźwiedzia. Prowadzą śladem króla Augusta na romantyczną schadzkę z piękną hrabiną Cosel. Wskażą ostatnią kryjówkę nieszczęsnego Stanisława Leszczyńskiego. Wśród baśniowej scenerii, zgodnie z historycznym porzekadłem, krąży człek ód łasa do Piasta i od Sasa do łasa.“(15)